Znów się stało! Kolejna idiotka wpadła na pomysł zarabiania pieniędzy kosztem naszych Braci Mniejszych...W ostatnich dniach zlikwidowana została pseudohodowla...W koszmarnych warunkach przetrzymywane były psiaki w typie wielu różnych ras retrivery, shih tzu, maltańczyki, beagle...
...powiem szczerze, gdy oglądałam...płakałam... JAK TAK MOŻNA !!!
Argument, że psy rasowe są drogie zupełnie do mnie nie trafia...zwierze to nie zabawka! Potrzebuje opieki, weterynarza, karmy, które wcale do tanich nie należą...jeszcze jeżeli do tego dorzucić groomera itp., JAK KOGOŚ NIE STAĆ NA PSA TO NIECH KUPI SOBIE ZABAWKĘ INTERAKTYWNĄ, którą można odłożyć gdy się znudzi... -oh, strasznie się denerwuję myśląc o tym...
Generalnie cały czas trwa akcja. W tej chwili poszukiwane są tzw. domy tymczasowe ale potrzebne jest wsparcie.
Fundacja bardzo potrzebuje karmy, szczególnie dla szczeniąt i suk ciężarnych, starterów, preparatów od pcheł itp...
Jeżeli ktoś może pomóc to jest to BARDZO WSKAZANE. Można również wspomóc Fundację poprzez aukcję charytatywną na allegro:
AUKCJA CHARYTATYWNA NA RZECZ PSÓW Z PSEUDOHODOWLI
...przyznam się...zgłosiliśmy się do przyjęcia jakichś futrzaków jako dom tymczasowy...Cierpliwie czekamy na telefon. Jesteśmy w pełnej gotowości...chyba wszyscy...Cassie jeszcze nie wie, że jest duża szansa aby miała swoją osobistą przyszywaną siostrę :-) ...TRZYMAJCIE KCIUKI za te bidulki !!!
W moim małym Królestwie Zwierząt mieszkają: Cassie ( dziewczynka rasy Bichon Frise) oraz Malwinka ( pudliczka ze zlikwidowanej pseudohodowli). Do niedawna mieszkały razem z nami dwie świnki morskie: Buba ( rasy Lunkarya) oraz Balbinka ( rasy Peruwianka).
sobota, 7 stycznia 2012
piątek, 6 stycznia 2012
Agility
Podczas ostatnich zajęć agility w sezonie mój kolega Astee nakręcił nasze wspólne zmagania.
Widoczność nie jest najlepsza gdyż było to późną porą przy słabym oświetleniu ale myślę, że to co trzeba da się zobaczyć:
Obiecuję, że będę wrzucać więcej w następnym sezonie.
Tymczasem, tutaj możecie zobaczyć film z czasów kiedy moja Kruszynka była jeszcze malutka i biegała w hodowli ze swoim rodzeństwem:
P.S. Pani Magdo... BARDZO DZIĘKUJĘ !!!
I kilka ostatnich fotek:
...nie rozmawiam z Tobą....
...czy słyszałam gdzieś "mięsko" ?
...śpię...
Widoczność nie jest najlepsza gdyż było to późną porą przy słabym oświetleniu ale myślę, że to co trzeba da się zobaczyć:
Obiecuję, że będę wrzucać więcej w następnym sezonie.
Tymczasem, tutaj możecie zobaczyć film z czasów kiedy moja Kruszynka była jeszcze malutka i biegała w hodowli ze swoim rodzeństwem:
I kilka ostatnich fotek:
...nie rozmawiam z Tobą....
...czy słyszałam gdzieś "mięsko" ?
...śpię...
środa, 4 stycznia 2012
04.01.2011
W dniu dzisiejszym mija rok...jeden rok od kiedy odeszła najważniejsza osoba mojego życia...ta, która mnie wychowała, trzymała przy życiu, która po mojej twarzy wiedziała wszystko choć tak strasznie starałam się udawać, że wszystko jest dobrze - Ona zawsze wiedziała...
Od tamtej chwili nic nie wygląda tak samo...i nigdy nie będzie...
Minął rok...niby długo...a ja ciągle łapię się na tym, że chcę do Niej zadzwonić, porozmawiać, zapytać co słychać...to uczucie pustki i samotności jest przerażające...zostałam sama...okropne uczucie...
Już nigdy nie usłyszę Jej głosu, nigdy nie powie jak bardzo mi gratuluje - choć ja nie rozumiałam wtedy o czym mówi...na wszystko trzeba było czasu...
Obiecałam Jej, że "dam radę", i że "będę się starać żyć"...ona dobrze wie, jak bardzo mi trudno było to powiedzieć...a jeszcze trudniej jest się tego trzymać...ale OBIECAŁAM...
Minął rok a ja płaczę jak bóbr na samo wspomnienie...i uświadomienie, że nikt tego telefonu nie odbierze, że Jej nie ma...a chciałam Jej jeszcze tyle powiedzieć...szczególnie to najważniejsze...jak bardzo JĄ KOCHAM !!!!!!!!!!!!!!
Od tamtej chwili nic nie wygląda tak samo...i nigdy nie będzie...
Minął rok...niby długo...a ja ciągle łapię się na tym, że chcę do Niej zadzwonić, porozmawiać, zapytać co słychać...to uczucie pustki i samotności jest przerażające...zostałam sama...okropne uczucie...
Już nigdy nie usłyszę Jej głosu, nigdy nie powie jak bardzo mi gratuluje - choć ja nie rozumiałam wtedy o czym mówi...na wszystko trzeba było czasu...
Obiecałam Jej, że "dam radę", i że "będę się starać żyć"...ona dobrze wie, jak bardzo mi trudno było to powiedzieć...a jeszcze trudniej jest się tego trzymać...ale OBIECAŁAM...
Minął rok a ja płaczę jak bóbr na samo wspomnienie...i uświadomienie, że nikt tego telefonu nie odbierze, że Jej nie ma...a chciałam Jej jeszcze tyle powiedzieć...szczególnie to najważniejsze...jak bardzo JĄ KOCHAM !!!!!!!!!!!!!!
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Witamy w Nowym Roku!!!
...życzę Ci wszystkiego co najlepsze, dużo radości, uśmiechu, życzliwości oraz by rok ten obfitował w same dobre chwile !!!
Nasz Sylwester minął hucznie. To czego obawiałam się to oczywiście wystrzały fajerwerków. Faktycznie, było małe zamieszanie, Cassie nie wiedziała co ma zrobić było za głośno jak na jej malutkie uszka jednak nie ze względu na same wybuchy tylko bardziej na muzykę...w pewnym momencie zajęła strategiczne miejsce na korytarzu, z którego mogła oglądać wszystko co dzieje się w mieszkaniu a dodatkowo była oddalona od najgłośniejszego miejsca w mieszkaniu :-)
Swoje "trudne dni" przechodzi dość ciężko. Niestety nie mam doświadczenia ale wydaje mi się, że jest słabo raczej...chyba odczuwa duży dyskomfort a nawet ból...Zupełnie straciła na wigorze. Większość czasu leży bądź śpi i zmmiana ta jest mocno widoczna nawet biorąc pod uwagę fakt, że należy raczej do śpiochów w ogóle.
Wszystkim, którzy obawiają się o czystość biszonków polecam to:
Cassie, odkąd dostała cieczki stara się zminimalizować swoje poruszanie się do granic możliwości. Sama bardzo pilnuje żeby niczego nie pobrudzić a jeżeli już się coś takiego wydarzy to stara się sama sprzątać!!!
Nabyliśmy majteczki do Kejsiaka :-) i o dziwo nie spotkało się to z najmniejszym z jej strony sprzeciwem wręcz przeciwnie.
Wystarczy zawołać słowami "chodź nałożymy majteczki" - a ona już biegnie, ustawia się bokiem lub tyłem i grzecznie czeka aż majtusie zostaną włożone na pupę. Oczywiście po tym oczekuje, ze dostanie smaka...ale to akurat da się zrobić :-)
Teraz pracuję nad tym aby po zdjęciu majtek robiła siusiu. W chwili obecnej zdejmuję je co pewien czas aby swobodnie mogła robić siusiu bądź obserwuję kiedy wybiera się je zrobić i wtedy muszę je ściągać. Generalnie jest FANTASTYCZNA - bo nie wiem czy już to mówiłam.
Od dwóch dni jednak zauważam zdecydowane pogorszenie jej zdrowia. Kilka razy wymiotowała pianą....gdyby było to jedzenie to już bym wiedziała w czym rzecz...najgorsze jest to, że sama czuje że nie jest najlepiej i tak w dniu wczorajszym zjadła tylko kilka groszków (suchej karmy) i kilka łyżeczek jogurtu (bo nie chciała nawet pić)!!!
Dziś ją jeszcze poobserwuję. Jeżeli nie będzie poprawy jutro idziemy do pani weterynarz, która wszystkie moje dziewczynki wyprowadza z opresji...Liczę jednak, że nie jest to nic poważnego, może nałykała się swojej krwi za dużo jednak...nie wiem, nie mam pomysłów. Nie dostaje żadnego innego jedzenia...podejrzenie padło jednak na ucho które dostała właśnie 2 dni temu do gryzienia. Już zostało zabrane....czekamy na poprawę.
Nasz Sylwester minął hucznie. To czego obawiałam się to oczywiście wystrzały fajerwerków. Faktycznie, było małe zamieszanie, Cassie nie wiedziała co ma zrobić było za głośno jak na jej malutkie uszka jednak nie ze względu na same wybuchy tylko bardziej na muzykę...w pewnym momencie zajęła strategiczne miejsce na korytarzu, z którego mogła oglądać wszystko co dzieje się w mieszkaniu a dodatkowo była oddalona od najgłośniejszego miejsca w mieszkaniu :-)
Swoje "trudne dni" przechodzi dość ciężko. Niestety nie mam doświadczenia ale wydaje mi się, że jest słabo raczej...chyba odczuwa duży dyskomfort a nawet ból...Zupełnie straciła na wigorze. Większość czasu leży bądź śpi i zmmiana ta jest mocno widoczna nawet biorąc pod uwagę fakt, że należy raczej do śpiochów w ogóle.
Wszystkim, którzy obawiają się o czystość biszonków polecam to:
Cassie, odkąd dostała cieczki stara się zminimalizować swoje poruszanie się do granic możliwości. Sama bardzo pilnuje żeby niczego nie pobrudzić a jeżeli już się coś takiego wydarzy to stara się sama sprzątać!!!
Nabyliśmy majteczki do Kejsiaka :-) i o dziwo nie spotkało się to z najmniejszym z jej strony sprzeciwem wręcz przeciwnie.
Wystarczy zawołać słowami "chodź nałożymy majteczki" - a ona już biegnie, ustawia się bokiem lub tyłem i grzecznie czeka aż majtusie zostaną włożone na pupę. Oczywiście po tym oczekuje, ze dostanie smaka...ale to akurat da się zrobić :-)
Teraz pracuję nad tym aby po zdjęciu majtek robiła siusiu. W chwili obecnej zdejmuję je co pewien czas aby swobodnie mogła robić siusiu bądź obserwuję kiedy wybiera się je zrobić i wtedy muszę je ściągać. Generalnie jest FANTASTYCZNA - bo nie wiem czy już to mówiłam.
Od dwóch dni jednak zauważam zdecydowane pogorszenie jej zdrowia. Kilka razy wymiotowała pianą....gdyby było to jedzenie to już bym wiedziała w czym rzecz...najgorsze jest to, że sama czuje że nie jest najlepiej i tak w dniu wczorajszym zjadła tylko kilka groszków (suchej karmy) i kilka łyżeczek jogurtu (bo nie chciała nawet pić)!!!
Dziś ją jeszcze poobserwuję. Jeżeli nie będzie poprawy jutro idziemy do pani weterynarz, która wszystkie moje dziewczynki wyprowadza z opresji...Liczę jednak, że nie jest to nic poważnego, może nałykała się swojej krwi za dużo jednak...nie wiem, nie mam pomysłów. Nie dostaje żadnego innego jedzenia...podejrzenie padło jednak na ucho które dostała właśnie 2 dni temu do gryzienia. Już zostało zabrane....czekamy na poprawę.
środa, 28 grudnia 2011
Dorastam
...no i stało się. Moja kochana Cassie już nie jest szczeniaczkiem..Teraz, a dokładniej od 26 grudnia została wcielona do grupy młodzieżowej...a to wszystko za sprawą oczywiście swojej pierwszej cieczki.
Generalnie obie przechodzimy ten stan dość spokojnie.
Cassie jest strasznie ospała. Mimo tego, że jest śpiochem, aktualny stan wprowadza ją prawie w letarg z bardzo krótkimi fazami przebudzenia. Zachowuje się jak niedźwiadek, który czasem przebudza się by skontrolować stan liczebny stada...i tyle.
Jej czujność zdecydowanie się zmniejszyła. Potrafi nawet nie drgnąć gdy pozbawiam ją swojego towarzystwa - po prostu śpi.
Na dworze jest niesamowicie rozkojarzona...biega strasznie wolno i szybko się męczy...O ile dotąd spacer trwający 1h był niezauważalny tak obecnie 20 min powoduje niesamowite zmęczenie...
...Cassie przechodzi stan: "Tylko mnie kochaj, przytulaj, pieszczochaj...wrzuć smaki na michę i pozwól spać" :-)
Generalnie obie przechodzimy ten stan dość spokojnie.
Cassie jest strasznie ospała. Mimo tego, że jest śpiochem, aktualny stan wprowadza ją prawie w letarg z bardzo krótkimi fazami przebudzenia. Zachowuje się jak niedźwiadek, który czasem przebudza się by skontrolować stan liczebny stada...i tyle.
Jej czujność zdecydowanie się zmniejszyła. Potrafi nawet nie drgnąć gdy pozbawiam ją swojego towarzystwa - po prostu śpi.
Na dworze jest niesamowicie rozkojarzona...biega strasznie wolno i szybko się męczy...O ile dotąd spacer trwający 1h był niezauważalny tak obecnie 20 min powoduje niesamowite zmęczenie...
...Cassie przechodzi stan: "Tylko mnie kochaj, przytulaj, pieszczochaj...wrzuć smaki na michę i pozwól spać" :-)
czwartek, 1 grudnia 2011
Moje Maleństwa
...dawno nas nie było...generalnie za sprawą niedyspozycji Paniusi ( czyli moją). Można zwalać na jesień, zimę czy cokolwiek innego choć prawda jest taka, że zawładnęła mną jakaś słabość i zniechęcenie ogólne...choć...
Cały czas chodzimy na agility i jestem niesamowicie dumna z Cassie. Jest thebeściarą!!! Wysyła się wspaniale...generalnie wychodzą moje niedociągnięcia i brak totalny kondycji. Ostatnio nawet nie zdążyłam jej do siebie przywołać by podać kolejną komendę bo trzeba to zrobić w odpowiednim momencie...który ja przegapiłam. Casie porusza się z prędkością światła a ja...no cóż...muszę się rozejrzeć za czymś dla siebie bo jak tak dalej pójdzie to będę najsłabszym ogniwem w tym tandemie.
Muszę pochwalić się wspaniałym kontaktem z moją kruszynką. O ile czasem dostaje jakiegoś fioła tak zazwyczaj na zajęciach siada przede mną lub przy nodze i czeka na komendę. Już w bardzo niewielkim stopniu zwraca uwagę na inne psy ( choć są takie, którym nie przepuści i musi je okrzyczeć).
Nawet nie wiem kiedy mała zaczęła tak bardzo zwracać uwagę na każdy mój ruch...generalnie wpatrzona jest jak w obrazek...rewelacja choć na tym nie chcę poprzestać - ćwiczymy bawiąc się cały czas :-)
Z innej beczki:
Cassie uwielbia:
1. cykorię
2. paprykę
3. sałatę pekińską
...pomarańcze, gruszki...nie lubi jabłek :-)
Najchętniej zasmakowałaby wszystkich specjałów jakie dostają świnki. Do tego stopnia, że oczywiście MUSIAŁA spróbować kiełków słonecznika - bo przecież świnki dostają trzęsionki na widok tego więc musi to być jakaś rewelacja...nie była jak się okazało. Nie zmienia to faktu, że jak tylko coś wyciąga się z lodówki i wynosi poza próg kuchni...TRZEBA SPRÓBOWAĆ.
Żeby nie było, świnki wcale nie są gorsze...przecież nie można dzielić się michą z Cassie a z nimi nie...jest równouprawnienie...Krzyk dobiegający z klatki - szczególnie ten wydawany przez Balbinkę jest ogłuszający...
Podsumowując...babki umieją zdecydowanie walczyć o swoje :-)
A teraz kilka fotek po dzisiejszych odwiedzinach u groomera:
...a także jak na sportowca przystało...moja osobista DRESIARA:
Cały czas chodzimy na agility i jestem niesamowicie dumna z Cassie. Jest thebeściarą!!! Wysyła się wspaniale...generalnie wychodzą moje niedociągnięcia i brak totalny kondycji. Ostatnio nawet nie zdążyłam jej do siebie przywołać by podać kolejną komendę bo trzeba to zrobić w odpowiednim momencie...który ja przegapiłam. Casie porusza się z prędkością światła a ja...no cóż...muszę się rozejrzeć za czymś dla siebie bo jak tak dalej pójdzie to będę najsłabszym ogniwem w tym tandemie.
Muszę pochwalić się wspaniałym kontaktem z moją kruszynką. O ile czasem dostaje jakiegoś fioła tak zazwyczaj na zajęciach siada przede mną lub przy nodze i czeka na komendę. Już w bardzo niewielkim stopniu zwraca uwagę na inne psy ( choć są takie, którym nie przepuści i musi je okrzyczeć).
Nawet nie wiem kiedy mała zaczęła tak bardzo zwracać uwagę na każdy mój ruch...generalnie wpatrzona jest jak w obrazek...rewelacja choć na tym nie chcę poprzestać - ćwiczymy bawiąc się cały czas :-)
Z innej beczki:
Cassie uwielbia:
1. cykorię
2. paprykę
3. sałatę pekińską
...pomarańcze, gruszki...nie lubi jabłek :-)
Najchętniej zasmakowałaby wszystkich specjałów jakie dostają świnki. Do tego stopnia, że oczywiście MUSIAŁA spróbować kiełków słonecznika - bo przecież świnki dostają trzęsionki na widok tego więc musi to być jakaś rewelacja...nie była jak się okazało. Nie zmienia to faktu, że jak tylko coś wyciąga się z lodówki i wynosi poza próg kuchni...TRZEBA SPRÓBOWAĆ.
Żeby nie było, świnki wcale nie są gorsze...przecież nie można dzielić się michą z Cassie a z nimi nie...jest równouprawnienie...Krzyk dobiegający z klatki - szczególnie ten wydawany przez Balbinkę jest ogłuszający...
Podsumowując...babki umieją zdecydowanie walczyć o swoje :-)
A teraz kilka fotek po dzisiejszych odwiedzinach u groomera:
...a także jak na sportowca przystało...moja osobista DRESIARA:
wtorek, 1 listopada 2011
Zagadka
Wczoraj moja kochana Cassie skończyła swój 7 miesiąc życia. W ostatnich dniach zaobserwowałam kilka różnych zachowań, których dotąd nie było. Jednym z takich jest...wskakiwanie na łóżko :-)
Dotychczas stawała tylko przednimi łapkami i zaczynała piskać gdy spotykała się z obojętnością na próby wejścia. Czasem podskakiwała ale wyglądało to komicznie, tak jakby pupa była stanowczo za ciężka by móc się wdrapać. Kilka razy udało jej się wskoczyć a raczej wpaść ale było to w ferworze zabawy...potem jakoś zapominała. Teraz robi to bez większego problemu.
To co dodatkowo jest dla mnie niesamowite to to, że gdy mówię "idę spać" to ona leci do sypialni i już wskakuje na łóżko...Z resztą sama widzę, że gdy jest zmęczona i najchętniej by sobie gdzieś kimnęła...idzie do sypialni :-)
...i chyba rozróżnia moje skarpetki od innych rzeczy...gdy jest na mnie zła choćby za to, że przed jej nosem zamknęły się drzwi do łazienki...biegnie w poszukiwaniu najbliższej mojej skarpetki i się na niej wyżywa ( śmieszne to gdyż warkot jest ogromny a efekt, dla mnie i mojej skarpetki, żaden). Gdy ją jednak poprosić aby dla mnie przyniosła skarpetkę robi to z największą przyjemnością :-)
A teraz zagadka zdjęciowa:
Co jest nową zabawką Cassie??
Zabrałam to pańci i szybciutko uciekłam bo raczej nie była zadowolona:
To jest bardzo mięciutkie, mogę sobie wtopić w to ząbki:
Czy już wiesz?:
BRAWO!! Tak, zabrałam Pańci papier toaletowy z łazienki:
Oddam go...choć bardzo niechętnie:
Taka jestem wspaniała:
...to się może chociaż pociągamy?:
Dotychczas stawała tylko przednimi łapkami i zaczynała piskać gdy spotykała się z obojętnością na próby wejścia. Czasem podskakiwała ale wyglądało to komicznie, tak jakby pupa była stanowczo za ciężka by móc się wdrapać. Kilka razy udało jej się wskoczyć a raczej wpaść ale było to w ferworze zabawy...potem jakoś zapominała. Teraz robi to bez większego problemu.
To co dodatkowo jest dla mnie niesamowite to to, że gdy mówię "idę spać" to ona leci do sypialni i już wskakuje na łóżko...Z resztą sama widzę, że gdy jest zmęczona i najchętniej by sobie gdzieś kimnęła...idzie do sypialni :-)
...i chyba rozróżnia moje skarpetki od innych rzeczy...gdy jest na mnie zła choćby za to, że przed jej nosem zamknęły się drzwi do łazienki...biegnie w poszukiwaniu najbliższej mojej skarpetki i się na niej wyżywa ( śmieszne to gdyż warkot jest ogromny a efekt, dla mnie i mojej skarpetki, żaden). Gdy ją jednak poprosić aby dla mnie przyniosła skarpetkę robi to z największą przyjemnością :-)
A teraz zagadka zdjęciowa:
Co jest nową zabawką Cassie??
Zabrałam to pańci i szybciutko uciekłam bo raczej nie była zadowolona:
To jest bardzo mięciutkie, mogę sobie wtopić w to ząbki:
Czy już wiesz?:
BRAWO!! Tak, zabrałam Pańci papier toaletowy z łazienki:
Oddam go...choć bardzo niechętnie:
Taka jestem wspaniała:
...to się może chociaż pociągamy?:
Subskrybuj:
Posty (Atom)







