niedziela, 10 lipca 2011

Pluskanie

...wczoraj Cassie po raz pierwszy brała udział w kąpieli w swoim nowym domku.
Tym razem również chyba to nie ona była bardziej zestresowana :-)


Zaczęło się bardzo niewinnie:


...i w ten sposób z dorodnej Cassie...stała się zmokła kurka:


Najważniejsze dla nas było to, że mała absolutnie się nie stresowała. Była grzeczna i spokojna, czekała na wszystko co ją miało spotkać...łącznie z suszeniem:


...taka zabawa też jest całkiem fajna:


...a taka jestem śliczna dziewczynka:

czwartek, 7 lipca 2011

TASMAN !!!

...czy ja już mówiłam, że trzeba poważnie przemyśleć zmianę imienia na Diabeł Tasmański? Cassie brzmi bardzo niewinnie...o rany...gdzie jej się wyjmuje baterie ?!?!?!


...niestety nie mam kamery aby pokazać co dzieje się w przypływie szaleństwa...oj dzieje...

Szczotkowanie

...Cassie zgodnie z wymogami została poddana szczotkowaniu.
Przygotowania trwały ...mentalnie trzeba było przygotować się na wszystko, szczególnie to nieoczekiwane. Po przejściach z prosiakami wiedziałam, że może nie być lekko.
Nabyta została szczota...następnie przyszedł TEN MOMENT...i co?

...no i fantastycznie :-)
Cassie najpierw wywąchała wszystkie zapachy ze szczoty a potem poddała się zabiegowi bez żadnych, nawet najmniejszych protestów.


Ze stoickim spokojem dała sobie wyszczotkować uszy, nóżki, brzusio...


...i tak nie ma nic fajniejszego niż...:


Tak, tak, spanie z Pańcią jest the best :-)))))

poniedziałek, 4 lipca 2011

Sfora :-)

Przyznam, że ja również ciekawa byłam jak się dogadają moje wszystkie dziewczyny. Ponieważ wszyscy mnie o to pytają to powiem, że...brak jest zainteresowania - obustronnie.
Cassie w ogóle nie zwraca na dziewczyny uwagi. Czasem podchodzi i patrzy co dzieje się w chlewiku ale trwa to moment. W drugą stronę zainteresowanie jest dość specyficzne...Balbina dopadła do miski z "groszkami" i oczywiście MUSIAŁA spróbować. Okazało się, że nie są one tak smaczne jak te wystawione w chlewiku...więc wróciła do siebie...Nie muszę pisać jak komicznie wyglądała ta scena...Balbina siedząca w misce Cassie :-)))




Generalnie jeżeli chodzi o dziewczynki to obserwacje moje są następujące:

- Buśka - jak przystało na najstarszą siostrę, jest bardzo wyważona. Widać jednak mały smutek, choć z drugiej strony więcej ma możliwości na ucięcie sobie drzemki.

- Balbina - po zasmakowaniu "groszków" pozostaje tylko problem zwrócenia na siebie uwagi. Podczas gdy bawię się z Cassie w ganianego...staje przy wyjściu z chlewika i STRASZNIE DRZE SIĘ !!!



- Cassie - z Buśki na pewno ma zainteresowanie. Gdyby głowa mogła to obracała by się o 360 stopni. Każdy dźwięk, ruch...wszystko jest interesujące.
Z Balbinki niewątpliwie zapożyczyła sobie...konieczność zwrócenia na siebie uwagi, uwielbienie dla spania w każdej pozycji...byle DŁUGO...a także oszukiwanie!!! ...bo niby śpię jak kamień ale każdy ruch powoduje natychmiastową reakcję :-)

Mój mały świat :-)

...Przedstawiam wszystkim moje małe cudo - Cassie:



Przyjechała wczoraj z bardzo daleka. Mieszkała z rodzinką prawie 100 km za Wrocławiem. Na swoją pierwszą podróż od dotychczasowej Pańci dostała mnóstwo prezentów: legowisko, kocyczek z zapachem rodzinki, gryzaki, mnóstwo karmy...smyczkę...
Pierwsze kilometry były trudne. Ciężko było złapać równowagę w legowisku więc trochę było walki...skończyła się małą porażką...Turbulencje były jednak zbyt duże i trzeba było oddać odrobinkę treści żołądka ale szybko znaleźliśmy pomysł -> SPANIE :-) Już wiadomo, że w podróży najlepiej spać na dowolnie wybranym boku, plecach i brzuchu - bez względu do kogo on należy ;-)
W miarę upływu kilometrów Cassie stawała się coraz bardziej śmiała. O ile podróż zaczynała w legowisku tak skończyła leżąc na mnie :-)

Po przybyciu do domu i sprawdzeniu wszystkich nowych pomieszczeń trzeba było uzupełnić braki w brzusiu. Od razu więc zabrała się za jedzenie przepysznych "groszków" a następnie jak na panienkę w dobrego domu wypada -> skorzystać z toalety !!!Cassie od razu wiedziała gdzie trzeba się załatwić. Bez chwili zastanowienia zrobiła zarówno siusiu jak i kupkę :-)




Potem przyszedł czas na ZABAWĘ :-))))) ...jednak 7h podróży zrobiło swoje. Bieganie jest fantastyczne ale męczy zarówno uciekającego i goniącego...rodzinnie poszliśmy SPAĆ -> a przynajmniej mieliśmy taką nadzieję.

sobota, 2 lipca 2011

Już za chwilkę

...nie mogę się doczekać.
Jestem pełna różnych uczuć. Jestem i szczęśliwa i zdenerwowana...Taki tygielek.
Dziewczynki też są przygotowane...chyba coś czują w futrach, że kroi się coś nieoczekiwanego...
Już za kilka godzin ich sielskie życie zostanie mocno zakłócone...

...teraz sza...wszystko okaże się już niedługo :-)

Come Back

...dawno mnie tu nie było, oj dawno...a raczej nie tyle mnie co dziewczynek.
W między tak zwanym czasie zmieniliśmy miejsce zamieszkania. Trochę to trwało zanim na tyle wszystko zostało urządzone, że można się było zrelaksować i pomyśleć o czymś wyłącznie przyjemnym. Mimo, że dziewczynki mają sporo zdjęć od samego początku wprowadzin to trudno mi je teraz zlokalizować ( tyle z porządków).

Zmiany cały czas nas dotyczą...na mniejsze i większe. Tym razem szykują się zmiany gigantyczne ale...co ja będę o tym pisać...w odpowiednim czasie będzie widać po zdjęciach.

Wszystkim, którzy nie poddali się i oczekują na kolejne wpisy chciałabym podziękować za wytrwałość. Obiecuję, że będzie się działo....oj będzie :-))))))))

Chrum Chrum...