Przyznam, że ja również ciekawa byłam jak się dogadają moje wszystkie dziewczyny. Ponieważ wszyscy mnie o to pytają to powiem, że...brak jest zainteresowania - obustronnie.
Cassie w ogóle nie zwraca na dziewczyny uwagi. Czasem podchodzi i patrzy co dzieje się w chlewiku ale trwa to moment. W drugą stronę zainteresowanie jest dość specyficzne...Balbina dopadła do miski z "groszkami" i oczywiście MUSIAŁA spróbować. Okazało się, że nie są one tak smaczne jak te wystawione w chlewiku...więc wróciła do siebie...Nie muszę pisać jak komicznie wyglądała ta scena...Balbina siedząca w misce Cassie :-)))
Generalnie jeżeli chodzi o dziewczynki to obserwacje moje są następujące:
- Buśka - jak przystało na najstarszą siostrę, jest bardzo wyważona. Widać jednak mały smutek, choć z drugiej strony więcej ma możliwości na ucięcie sobie drzemki.
- Balbina - po zasmakowaniu "groszków" pozostaje tylko problem zwrócenia na siebie uwagi. Podczas gdy bawię się z Cassie w ganianego...staje przy wyjściu z chlewika i STRASZNIE DRZE SIĘ !!!
- Cassie - z Buśki na pewno ma zainteresowanie. Gdyby głowa mogła to obracała by się o 360 stopni. Każdy dźwięk, ruch...wszystko jest interesujące.
Z Balbinki niewątpliwie zapożyczyła sobie...konieczność zwrócenia na siebie uwagi, uwielbienie dla spania w każdej pozycji...byle DŁUGO...a także oszukiwanie!!! ...bo niby śpię jak kamień ale każdy ruch powoduje natychmiastową reakcję :-)
W moim małym Królestwie Zwierząt mieszkają: Cassie ( dziewczynka rasy Bichon Frise) oraz Malwinka ( pudliczka ze zlikwidowanej pseudohodowli). Do niedawna mieszkały razem z nami dwie świnki morskie: Buba ( rasy Lunkarya) oraz Balbinka ( rasy Peruwianka).
poniedziałek, 4 lipca 2011
Mój mały świat :-)
...Przedstawiam wszystkim moje małe cudo - Cassie:

Przyjechała wczoraj z bardzo daleka. Mieszkała z rodzinką prawie 100 km za Wrocławiem. Na swoją pierwszą podróż od dotychczasowej Pańci dostała mnóstwo prezentów: legowisko, kocyczek z zapachem rodzinki, gryzaki, mnóstwo karmy...smyczkę...
Pierwsze kilometry były trudne. Ciężko było złapać równowagę w legowisku więc trochę było walki...skończyła się małą porażką...Turbulencje były jednak zbyt duże i trzeba było oddać odrobinkę treści żołądka ale szybko znaleźliśmy pomysł -> SPANIE :-) Już wiadomo, że w podróży najlepiej spać na dowolnie wybranym boku, plecach i brzuchu - bez względu do kogo on należy ;-)
W miarę upływu kilometrów Cassie stawała się coraz bardziej śmiała. O ile podróż zaczynała w legowisku tak skończyła leżąc na mnie :-)
Po przybyciu do domu i sprawdzeniu wszystkich nowych pomieszczeń trzeba było uzupełnić braki w brzusiu. Od razu więc zabrała się za jedzenie przepysznych "groszków" a następnie jak na panienkę w dobrego domu wypada -> skorzystać z toalety !!!Cassie od razu wiedziała gdzie trzeba się załatwić. Bez chwili zastanowienia zrobiła zarówno siusiu jak i kupkę :-)

Potem przyszedł czas na ZABAWĘ :-))))) ...jednak 7h podróży zrobiło swoje. Bieganie jest fantastyczne ale męczy zarówno uciekającego i goniącego...rodzinnie poszliśmy SPAĆ -> a przynajmniej mieliśmy taką nadzieję.
Przyjechała wczoraj z bardzo daleka. Mieszkała z rodzinką prawie 100 km za Wrocławiem. Na swoją pierwszą podróż od dotychczasowej Pańci dostała mnóstwo prezentów: legowisko, kocyczek z zapachem rodzinki, gryzaki, mnóstwo karmy...smyczkę...
Pierwsze kilometry były trudne. Ciężko było złapać równowagę w legowisku więc trochę było walki...skończyła się małą porażką...Turbulencje były jednak zbyt duże i trzeba było oddać odrobinkę treści żołądka ale szybko znaleźliśmy pomysł -> SPANIE :-) Już wiadomo, że w podróży najlepiej spać na dowolnie wybranym boku, plecach i brzuchu - bez względu do kogo on należy ;-)
W miarę upływu kilometrów Cassie stawała się coraz bardziej śmiała. O ile podróż zaczynała w legowisku tak skończyła leżąc na mnie :-)
Po przybyciu do domu i sprawdzeniu wszystkich nowych pomieszczeń trzeba było uzupełnić braki w brzusiu. Od razu więc zabrała się za jedzenie przepysznych "groszków" a następnie jak na panienkę w dobrego domu wypada -> skorzystać z toalety !!!Cassie od razu wiedziała gdzie trzeba się załatwić. Bez chwili zastanowienia zrobiła zarówno siusiu jak i kupkę :-)
Potem przyszedł czas na ZABAWĘ :-))))) ...jednak 7h podróży zrobiło swoje. Bieganie jest fantastyczne ale męczy zarówno uciekającego i goniącego...rodzinnie poszliśmy SPAĆ -> a przynajmniej mieliśmy taką nadzieję.
sobota, 2 lipca 2011
Już za chwilkę
...nie mogę się doczekać.
Jestem pełna różnych uczuć. Jestem i szczęśliwa i zdenerwowana...Taki tygielek.
Dziewczynki też są przygotowane...chyba coś czują w futrach, że kroi się coś nieoczekiwanego...
Już za kilka godzin ich sielskie życie zostanie mocno zakłócone...
...teraz sza...wszystko okaże się już niedługo :-)
Jestem pełna różnych uczuć. Jestem i szczęśliwa i zdenerwowana...Taki tygielek.
Dziewczynki też są przygotowane...chyba coś czują w futrach, że kroi się coś nieoczekiwanego...
Już za kilka godzin ich sielskie życie zostanie mocno zakłócone...
...teraz sza...wszystko okaże się już niedługo :-)
Come Back
...dawno mnie tu nie było, oj dawno...a raczej nie tyle mnie co dziewczynek.
W między tak zwanym czasie zmieniliśmy miejsce zamieszkania. Trochę to trwało zanim na tyle wszystko zostało urządzone, że można się było zrelaksować i pomyśleć o czymś wyłącznie przyjemnym. Mimo, że dziewczynki mają sporo zdjęć od samego początku wprowadzin to trudno mi je teraz zlokalizować ( tyle z porządków).
Zmiany cały czas nas dotyczą...na mniejsze i większe. Tym razem szykują się zmiany gigantyczne ale...co ja będę o tym pisać...w odpowiednim czasie będzie widać po zdjęciach.
Wszystkim, którzy nie poddali się i oczekują na kolejne wpisy chciałabym podziękować za wytrwałość. Obiecuję, że będzie się działo....oj będzie :-))))))))
Chrum Chrum...
W między tak zwanym czasie zmieniliśmy miejsce zamieszkania. Trochę to trwało zanim na tyle wszystko zostało urządzone, że można się było zrelaksować i pomyśleć o czymś wyłącznie przyjemnym. Mimo, że dziewczynki mają sporo zdjęć od samego początku wprowadzin to trudno mi je teraz zlokalizować ( tyle z porządków).
Zmiany cały czas nas dotyczą...na mniejsze i większe. Tym razem szykują się zmiany gigantyczne ale...co ja będę o tym pisać...w odpowiednim czasie będzie widać po zdjęciach.
Wszystkim, którzy nie poddali się i oczekują na kolejne wpisy chciałabym podziękować za wytrwałość. Obiecuję, że będzie się działo....oj będzie :-))))))))
Chrum Chrum...
poniedziałek, 20 września 2010
Zmiany, zmiany, zmiany
...idzie nowe...Do końca miesiąca przeprowadzamy się do nowego lokum.
Dziewczynki jeszcze nie wiedzą o tym co je czeka...ciężko znoszą zmiany miejsc...nie wiem jeszcze gdzie dokładnie znajdą swój kąt, w którym klatka będzie stała.
a co ze zmianami już teraz ?
Dziewczynki straciły swoją czapeczkę. Była to najbardziej czapeczka Balbinki choć ostatnio najbardziej wysiadywała ją Buśka. Czapeczka przeżyła swoje pięć minut i została wyrzucona ponieważ nie było szans na jej wyczyszczenie.
W markecie kupiłam kapelusz. W wewnętrznej części podszyty jest polarem a z wierzchu materiałem wodoodpornym :-)
Po przyniesieniu do domku i włożeniu do klatki...nie było żadnego zainteresowania. Futrzaki podchodziły, powąchały...i odchodziły...najwyraźniej zapach nowości ich nie przekonywał! Na noc czapeczka wylądowała wraz z ubraniami w których jeszcze niedawno chodziłam...Rano, włożyłam ją z powrotem do dziewczyn...i co?...i Buśka przeleżała w niej cały dzień!!!!
To ewidentnie czapeczka Buśki...choć chyba jest jednak jeszcze trochę za ciepło aby siedzieć w niej cały czas :-)
Dziewczynki jeszcze nie wiedzą o tym co je czeka...ciężko znoszą zmiany miejsc...nie wiem jeszcze gdzie dokładnie znajdą swój kąt, w którym klatka będzie stała.
a co ze zmianami już teraz ?
Dziewczynki straciły swoją czapeczkę. Była to najbardziej czapeczka Balbinki choć ostatnio najbardziej wysiadywała ją Buśka. Czapeczka przeżyła swoje pięć minut i została wyrzucona ponieważ nie było szans na jej wyczyszczenie.
W markecie kupiłam kapelusz. W wewnętrznej części podszyty jest polarem a z wierzchu materiałem wodoodpornym :-)
Po przyniesieniu do domku i włożeniu do klatki...nie było żadnego zainteresowania. Futrzaki podchodziły, powąchały...i odchodziły...najwyraźniej zapach nowości ich nie przekonywał! Na noc czapeczka wylądowała wraz z ubraniami w których jeszcze niedawno chodziłam...Rano, włożyłam ją z powrotem do dziewczyn...i co?...i Buśka przeleżała w niej cały dzień!!!!
To ewidentnie czapeczka Buśki...choć chyba jest jednak jeszcze trochę za ciepło aby siedzieć w niej cały czas :-)
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Sposoby na odpoczynek
niedziela, 15 sierpnia 2010
Przygotowania do wakacji
Jak co roku wybieramy się na wakacje.
Obecne, o tyle różnią się od każdych poprzednich, że jadą z nami dwie nasze dziewczynki. Z racji okropnie wysokich temperatur postanowiłam....z resztą, proszę zobaczyć:

a teraz:

oraz

Po zabiegu moje Gołe Laski wyglądają tak:

czyli Buziak Golasek oraz

Balbinka Golasek
razem wyglądają tak:

Agatko, jesteśmy Ci ogromnie wdzięczni za pomoc. Polecamy się za rok :-)
Obecne, o tyle różnią się od każdych poprzednich, że jadą z nami dwie nasze dziewczynki. Z racji okropnie wysokich temperatur postanowiłam....z resztą, proszę zobaczyć:

a teraz:

oraz

Po zabiegu moje Gołe Laski wyglądają tak:

czyli Buziak Golasek oraz

Balbinka Golasek
razem wyglądają tak:

Agatko, jesteśmy Ci ogromnie wdzięczni za pomoc. Polecamy się za rok :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




